Jak przeprowadzka z ADHD wpływa na codzienność? Odkryj swoje wyzwania!
- Ania Pszczoła, Coach ADHD
- 12 lut
- 5 minut(y) czytania
Jak wpływa na codzienność 🏠
Przeprowadzka do innego kraju, kiedy masz ADHD, to zmiana, która potrafi dać kopa i jednocześnie wywrócić codzienność do góry nogami. U mnie to nie była nagła decyzja ani moment olśnienia. Bardzo tego chciałam i potrzebowałam od dawna. Bo z ADHD zmiana jest super… dopóki nie trzeba ogarnąć tej nudnej części: codzienności.

Dlaczego stabilność może być nudna dla osób z ADHD 😴
Mieszkałam siedem lat w jednym miejscu. Wystarczająco długo, żeby znać każdy zakręt i każdy sklep w okolicy. Wszystko było znajome i przewidywalne.
I właśnie ta przewidywalność zaczęła mnie nudzić. Bo u mnie (ADHD w bonusie) „stabilnie" czasem znaczy: niby wszystko gra, ale coś mi nie pasuje.
Nie brakowało mi bezpieczeństwa ani komfortu. Brakowało mi nowości. Tego, że coś się dzieje. Dla mnie brak bodźców szybko oznacza spadek energii, motywacji i poczucie utknięcia. Nawet jeśli z zewnątrz wszystko wygląda „super".
I jasne, nie każdy z ADHD tak ma. Dla wielu osób z ADHD stabilność przynosi ulgę. Dla mnie potrzeba zmiany była silniejsza.
Co się dzieje, gdy jest za stabilnie (ADHD edition) 🎨
To tak jak w muzeum. W tradycyjnym, np. historycznym muzeum po pięciu minutach mam: "okej, widziałam, idziemy dalej?" 🥱
A w interaktywnym centrum nauki, takim jak Centrum Nauki Kopernik, mogę spędzić dużo dłużej i dalej mi mało. ⚡
Przeprowadzka z ADHD: decyzja podjęta wcześniej, realizacja przyszła później ⏳
Myśl o zmianie miejsca zamieszkania towarzyszyła mi od dawna. Realizacja przyszła później – najpierw była pandemia, nowa miłość, te chwile, kiedy mówisz sobie „jeszcze trochę".
Sama decyzja już była podjęta. Wiedzieliśmy, że się przeprowadzimy. Czekaliśmy tylko na właściwy moment, bo nie wszystko zależało od nas.
„Nareszcie" i zastrzyk energii 🎉
Kiedy w końcu wiedziałam, że się przeprowadzamy, na mojej twarzy pojawił się uśmiech od ucha do ucha i myśl: „nareszcie".😊
Przeprowadzka wiązała się też z rezygnacją z pracy, co było częścią tej wielkiej zmiany i momentem, kiedy poczułam, że energia wraca tam, gdzie powinna: do mnie. To było bardzo ekscytujące.
Jeszcze nie było planu B ani odpowiedzi na wszystkie pytania, ale pojawił się zastrzyk energii. Jakby coś, co od dawna było zablokowane, wreszcie puściło.
Dopiero wtedy zaczęliśmy planować: co spakować, co wyrzucić, szukanie mieszkania, i tak dalej.
Jak adaptacja do nowego miejsca bywa wyzwaniem dla osób z ADHD 🌍
Nowe miejsce, nowy etap, nowa codzienność. Jest naprawdę spoko. Jestem z ukochaną osobą, w zupełnie innym rytmie dnia, z przestrzenią na budowanie własnej marki i robienie rzeczy po swojemu.
Jest mi dobrze. Naprawdę. ✨
A jednocześnie adaptacja okazała się trudniejsza, niż myślałam. Nie w wielkich rzeczach. W prozie dnia.
Wychodzenie z domu zimą ❄️
Najbardziej wyszło to w jednym, konkretnym miejscu: wychodzeniu z domu, zwłaszcza wtedy, gdy na zewnątrz jest zimno, mokro i absolutnie niezachęcająco.
Kiedyś świat sam mnie wypychał na zewnątrz: biuro, współlokatorzy, wspólne spotkania, ludzie pojawiający się „przy okazji". Teraz, kiedy mieszkam z partnerem i pracuję z domu, nic nie dzieje się samo.
Szczególnie zimą, żeby wyjść z ciepłego mieszkania, potrzebuję albo umówionego spotkania z konkretną osobą, albo jasnego i konkretnego celu. (Nie: „pójdę po bułki".)
Spacer solo ZIMĄ bez powodu odpada. ☕ Kawa „tak po prostu" też odpada. Ale kawa bo jestem z kimś umówiona - działa od razu.
Jeśli jest zimno, mokro i wietrznie, wybieram: „nope, zostaję w ciepłym mieszkanku". 🏠 To jest jedna z niewielu rzeczy, w których jestem uparta. Jestem ciepłolubna. Jak niedźwiedź wpadam w zimowy sen. 🐻 I to jest OK.
Myślałam, że w nowym miejscu będzie łatwiej 🤔
I tu ważne doprecyzowanie: ja to wszystko o sobie wiedziałam. Wiem, że działam lepiej, kiedy jest cel, plan, człowiek, nagroda.
Tylko że wydawało mi się, że skoro jestem w nowym miejscu, to „samo" będzie mnie ciągnąć na zewnątrz: nowe kawiarnie, nowe ulice, nowe rzeczy do zobaczenia. A w praktyce… nowe miejsce nie zrobiło roboty za mnie. Bez konkretnego zaczepienia ten pierwszy krok po prostu nie odpalał.
W głowie to wyglądało prosto: „wyjdę na miasto", zahaczę o kawiarnię, przejdę się, zobaczę coś nowego. I wiesz co? Nic z tego nie wyszło. Nowe miejsce było nowe… a ja dalej: „eee, za zimno". 🥶
I to jest w ogóle ciekawy moment: nowość może być super paliwem, ale nie zawsze odpala „wyjście z domu". Zwłaszcza zimą, kiedy warunki są średnie, a w domu jest ciepło. Latem jest dużo lepiej. ☀️
Strategie, które u mnie działają (ADHD-friendly) 💡
Zamiast próbować się zmuszać, zaczęłam zauważać, co mi realnie pomaga. U mnie to działa w trzech wersjach:
Spotkanie z drugim człowiekiem (body-doubling). 👥 Ktoś mówi: „hej, chodź, widzimy się…" i weźmie mnie trochę za fraki. W grupie, we dwoje jest lepiej, ciekawiej i mniej wymagająco „wykonawczo". Przykład: wychodzimy z P. (moim chłopakiem) i zamiast jechać tramwajem, idziemy pieszo.
Konkretny plan: „idziemy do kina", bo bilety już kupione. Wcześniej podjęta decyzja oszczędza energię. Nawet jeśli kupiłam je pod wpływem impulsu – trudno, idziemy. Wpisuję w kalendarz i wtedy nie ma już odwrotu 😅
Powód, który mnie przekonuje: „bo mam ochotę", „bo jestem ciekawa", „bo coś z tego mam" albo „bo ma to sens na dzisiaj". Nie wychodzę „żeby wyjść". Wychodzę, kiedy wiem po co.
A co, gdy opór jest zbyt duży? 🛑
Czasem nawet najlepsze strategie nie działają. I to też jest OK. W takie dni mam plan B:
Mała dawka światła dziennego: 10 minut na balkonie z kawą zamiast pełnego spaceru
Okno zamiast wyjścia: otwarte okno, świeże powietrze, kilka głębokich oddechów
Akceptacja „dziś nie": niektóre dni to po prostu dni-w-domu. Zwłaszcza zimą. I nie robię z tego problemu.
I wtedy wraca do mnie zdanie, które jest moim stałym przypominaczem:
Ja nie wychodzę „dla idei". Ja wychodzę, kiedy jest coś, co mnie rusza: ciekawość, nagroda, człowiek, konkretny plan. ✅
Dopiero teraz widzę, jak bardzo ADHD jest obecne... Potrzeba nowości była...
Na początku adaptacji pojawił się klasyczny hiperfokus: rozpakowywanie, składanie mebli, ogarnianie przestrzeni, listy spraw. 📦
Relacje i wychodzenie do świata to trochę inna bajka. Nie przychodzą automatycznie. Pojawiają się wtedy, gdy jest sens, cel albo zaproszenie.
Nawyk? Żeby go zbudować, trzeba mieć interesujący powód: po co? dlaczego? 🤷♀️
I tu też przestałam sobie dokładać presji. Zamiast robić z tego „muszę wyjść", robię z tego: muszę mieć powód, który ja faktycznie kupuję.
Piszę to nie dlatego, że jest mi ciężko. Jest mi spoko. 😌
Piszę, bo dobra zmiana nie zawsze oznacza łatwą adaptację. Można się cieszyć i jednocześnie mieć momenty, w których codzienność stawia opór.
Jeśli Ty też jesteś w takiej zmianie - dobrej, ale jeszcze nie do końca oswojonej - to naprawdę nie znaczy, że robisz coś źle. Czasem to po prostu znaczy, że Twój mózg działa na swój własny sposób. 🧠
I właśnie o to chodzi: dopasować codzienność do mózgu, a nie siebie dociskać.
PS. Spokojnie, wychodzę z domu. 😄 Po prostu w chłodne dni potrzebuję czegoś, co realnie mnie zmotywuje do wyjścia. Latem jest dużo prościej – wtedy wystarczy słońce i temperatura powyżej 15 stopni. ☀️
Co dalej, jeśli jesteś w podobnym miejscu? 🚀
🌟 Jeśli jesteś w trakcie przeprowadzki (albo innej dużej zmiany) i masz wrażenie, że codzienność wymyka Ci się z rąk, możemy to wspólnie poukładać – tak, żeby działało z Twoim ADHD, a nie przeciwko niemu.
Jako osoba z ADHD doskonale rozumiem, "z czym to się je". Pomogę Ci skutecznie zarządzać czasem, energią i codziennymi obowiązkami.
Skorzystaj z mojej wiedzy i doświadczenia - zrób pierwszy krok w kierunku spokojniejszego i bardziej poukładanego życia z ADHD!
📧 Zapisz się na newsletter i odbierz ZA DARMO mojego ebooka gdzie znajdziesz praktyczne narzędzia, które natychmiast pomogą Ci zapanować nad codziennym chaosem.
📱 Obserwuj moją stronę, gdzie regularnie publikuję sprawdzone wskazówki dotyczące ADHD, organizacji czasu, zarządzania energią i przestrzenią. Razem ogarniemy życie z ADHD!




Komentarze